poniedziałek, 5 września 2011

STRÓŻ CMENTARNY

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Pewnego dnia Karolina oglądała wiadomości. ,,25 letni sadystyczny zabójca, Marian L. znany lepiej jako Mario, został wypuszczony z więzienia." Mówiła dziennikarka. ,,Będzie pracował teraz jako grabarz na pobliskim cmentarzu z braku możliwości na lepszy zawód" mówiła dalej, ale Karolina już jej nie słuchała. Wyłączyła telewizor i wyszła do szkoły. Chodziła do pierwszej klasy liceum. Nie miała tam koleżanek ani kolegów. Zawsze była odludkiem i jakoś jej to nie przeszkadzało. Lubiła swój przerażający styl i nie zmieniłaby się dla nikogo. Szkoła minęła jej jak zwykle. Najpierw ludzie trochę się z niej pośmiali, potem nauczyciele tak samo i nareszcie dzwonek na koniec lekcji. Normalka. Ale zaczynał się weekend. Postanowiła że przed powrotem pójdzie jeszcze na cmentarz. Często odwiedzała grób swojej babci. Zmarła dziesięć lat temu kiedy Karola była jeszcze małą dziewczynką. Nie zmarła ze starości. Ktoś ją zamordował. I to w potworny sposób. Dziewczyna lubiła siedzieć przy jej grobie i rozpamiętywać tamte czasy. Była w końcu bardzo zżyta z babcią. I nagle go zobaczyła. Kruczo czarne włosy ścięte kuchennymi nożycami, potworny wyraz twarzy całej w bliznach i zimne niebieskie oczy groźnie w nią wlepione. Karolina natychmiast przypomniała sobie dzisiejsze wiadomości, i zdjęcie sadysty na ekranie. To był on! Mario. Dziewczyna tak się wystraszyła, że zaczęła szybko uciekać do wyjścia. Odwróciła się i już go nie widziała, jednak dalej biegła przed siebie. Gdy dotarła do bramy zobaczyła że ta jest zamknięta. Cicho jęknęła ale przypomniała sobie, że po drugiej stronie jest niski mur który łatwo przeskoczyć. Był tylko jeden problem. To oznaczało przejście obok kaplicy, a nie była to zwykła kaplica. Chodziły słuchy że kaplica jest nawiedzona przez szatana z powodu tego że jest na tym cmentarzu tyle złych dusz. A ludzie mieli powody by tak sądzić. Prawie codziennie o siódmej, trzynastej i północy z kaplicy słychać było potworne krzyki. ,,O nie! Wykluczone! Nie przejdę koło niej!"Pomyślała Karolina. Co prawda była dziwna ale nie głupia. Ale z drugiej strony przejście koło kaplicy oznaczało ratunek. Musiała biec. To była jej jedyna nadzieja. Puściła się biegiem. Już widziała kaplicę. Wystarczy ją minąć i już.... I nagle upadła na ziemię. Zemdlała. Ostatnie co widziała to nawiedzona kaplica. Ocknęła się równie szybko jak upadła. Jednak nic nie widziała. Miała przepaskę na oczach. Czuła jednak że nie jest już w swoich ubraniach bo zwykle nosi spodnie a teraz czuła sukienkę. Chciała krzyczeć ale była zakneblowana. Nagle przepaska z jej oczu zniknęła. Zobaczyła dziesięć ludzi ustawionych w dziwnych miejscach. Spojrzała w górę i zobaczyła co to było. Na suficie było lustro na którym namalowany był pentagram a ludzie stali na wszystkich zgięciach gwiazdy. A Karola znajdowała się w samym jego środku. Tak sądziła bo w miejscu gdzie powinna być ona była wielka czarna dziura. Nagle Ujrzała nad sobą Mario. A on wypowiedział jakieś słowa w jakimś nieznanym języku. Reszta powtórzyła za nim. To co ujrzała Karolina było gorsze niż wszystko co widziała do tej pory. Zaczęła krzyczeć i wtedy poczuła jak ktoś wycina jej serce. To było ostatnie co widziała i czuła. Nikt nie wie co działo się w kaplicy. Wiadomo tylko że na tym cmentarzu giną osoby i nigdy nie wiadomo dlaczego. Chodzą słuchy że to Mario je zabija ale nigdy nie ma na to dowodów. Więc uważajcie. Może pewnego dnia też zginiecie na cmentarzu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz