W mieście Wicing żyła raz sobie pewna dziewczyna. Miała na imię Kinga. Uwielbiała mrok, strach i magiczne istoty. Nie miała za wiele koleżanek. Pewnego dna poznała dziewczynę imieniem Zuza. Od razu się zaprzyjaźniły. Zuza była taka jak Kinga. Również uwielbiała się bać. Pewnego razu postanowiły zwiedzić stare ruiny. W ich mieście było wiele zrujnowanych zamków, lecz w tym podobno mieszkały kiedyś wampiry. Umówiły się o 15 pod cmentarzem. Gdy obie się spotkały Kinga powiedziała
- To co? Gotowa na spotkanie z duchami wampirów?
- Jakich duchów? Myślałam, że idziemy tylko pozwiedzać ruiny...
- A kto nam zabroni przy okazji poszukać duchów? A może te wampiry nadal latają i znajdziemy ich trumny?
- Potworna jesteś. Ale za to cię lubię. Chodźmy.
I dziewczyny poszły do ruin. Kiedy weszły doszły do ruin zobaczyły że są 2 wejścia. Postanowiły się rozdzielić. Zuza weszła z tyłu zamku, a Kinga z przodu. Ta pierwsza weszła do ruin i nie zobaczyła nic ciekawego. Tak jak się spodziewała była to tylko kupa kamieni. Ale pomyślała że może gdzieś w piwnicy będzie coś ciekawego. Ruszyła dalej zwiedzać. Druga dziewczyna jednak przeżyła coś niesamowitego. Gdy tylko postawiła pierwszy krok ruiny zmieniły się w piękny ale mroczny i straszny zamek. Ściany były zbudowane z czarnych grubych kamieni. Podłoga wyłożona była czarnymi kafelkami na których czerwienił się dywan. Pod wysokim sufitem wisiały żyrandole ze świec. Meble były czarne, starodawne ale i piękne. Kinga patrzyła na to wszystko z zachwytem. Ruszyła dalej mrocznym korytarzem. Mijała wiele drzwi, lecz szła dalej. Na końcu korytarza zobaczyła lustro. Stanęła przed nim i oniemiała. Miała na sobie piękną fioletową suknię a długie brązowe włosy upięte. Na ramiona Spadały jej pojedyncze kosmyki. Nagle lustro zaczęło się przesuwać i zza niego wyszła Zuza. Dziewczyny spojrzały po sobie. Dopiero teraz Zuza się zorientowała że ma na sobie czarną suknię zamiast swoich zwyczajnych spodni.
- O co tutaj chodzi?
Zapytała przestraszona. Kinga też się wystraszyła. Nagle usłyszały za sobą kroki. Odwróciły się i zobaczyły idącego ku nim człowieka z nożem w ręku. Popatrzył na nie groźnie. Dziewczyny zaczęły krzyczeć i uciekać przez lustro. Za nim okazał się korytarz z drzwiami po obu stronach. Wbiegły do pierwszych lepszych drzwi. Zobaczyły tam wielki stół a na nim setki noży ostrych jak brzytwa. Oglądnęły się za siebie i zobaczyły tego człowieka. Ruszyły dalej biegiem w inne drzwi. Potem w inne i w inne i tak ciągle, aż w końcu znów stanęły przed lustrem.
- To okropne! Kręcimy się w kółko a jakiś stary dziad chce nas zabić! Gorzej już być nie może!
Powiedziała Kinga a Zuza odpowiedziała
- Właśnie że może. Popatrz!
Wskazała palcem na lustro. Nie stały już tam 2 młode dziewczyny a dwa szkielety ubrane w suknie które właśnie miały na sobie. Nad lustrem było napisane krwią :KONIEC WASZEJ DROGI. TYLKO TO Z WAS ZOSTANIE. A WASZE CIAŁA NA ZAWSZE POZOSTANĄ W ZAMCZYSKU! Dziewczyny przeczytały to ze strachem. Popatrzyły po sobie i odwróciły się. Spojrzały prosto w oczy śmierci. Nagle poczuły ostry ból w sercu. Zamrugały i znów były tylko w ruinach w swoich normalnych ubraniach.
- Co to do jasnej ciasnej było?!
Krzyknęła Kinga. A Zuza jej na to
- Mnie się pytasz?! To był twój pomysł żeby tu przychodzić! Ważne że już wróciłyśmy.
- No. Teraz szybko wynośmy się stąd.
Pobiegły prosto przed siebie do wyjścia lecz zderzyły się ze ścianą. Spróbowały jeszcze raz i to samo. Nagle zobaczyły pod sobą dwa szkielety. Wyglądały zupełnie jak te z lustra. Usłyszały głos:
- Wasze ciała na zawsze to zostaną. A wasza śmierć pozostanie wieczną zagadką.
Dziewczyny spojrzały po sobie. Obie już wiedziały o co chodzi. Zostały jednak jako duchy by ostrzegać innych przed swoim losem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz