poniedziałek, 5 września 2011
BŁYSK
Tego dnia była piękna pogoda. Wszyscy wychodzili z domów aby się nią nacieszyć. Dzieci grały w piłkę, dorośli jeździli na rowerach a starsi ludzie siedzieli na działkach. Lecz był jeden wyjątek. Czternastoletnia dziewczyna imieniem Alicja siedziała smutna w domu. Kilka tygodni wcześniej zginęli jej rodzice w wypadku. Jednak nie płakała. Nie chciała pokazać słabości i dzielnie się trzymała. Lecz teraz nie wiedziała co ze sobą zrobić. Nie miała już nikogo. Nie miała się komu wyżalić. Ten ból rozdzierał ją od środka. W końcu postanowiła wyjść. Musiała w końcu dotrzeć na groby rodziców. Wciąż odkładała tą wyprawę wiedząc, że na cmentarzu nie powstrzyma się od płaczu. Stanęła przed cmentarną bramą. Chwilę się zawahała. Po chwili jednak zdecydowanie pchnęła bramę. Zrobiła pierwszy krok. I...... Nic. Nic się nie stało. Zaczęła się z siebie śmiać bo spodziewała się czegoś strasznego lub przynajmniej fali smutku. Tym czasem uderzyła ją fala szczęścia. Jej radość nie trwała długo. Gdy tylko zrobiła kolejny krok brama zatrzasnęła się z wielkim hałasem. Alicja natychmiast przestała się śmiać i wróciła się do bramy. ,,To dziwne". Pomyślała. ,,Przecież nie było tu tego łańcucha". Bo brama była teraz związana wielkim łańcuchem na którym wisiała wielka metalowa kłódka. Była zamknięta. Dziewczyna wystraszyła się trochę bo przecież taki łańcuch robi hałas a ona nic nie słyszała. Ruszyła więc dalej w kierunku grobu rodziców. Gdy tam dotarła zobaczyła, że nikt tam nie zaglądał od czasu pogrzebu. Wszystkie kwiaty zwiędły i nie było nikogo kto by je sprzątnął. Czyżby była jedyną osobą której zależało na jej rodzicach? Nie mieli żadnych przyjaciół? A co z rodziną? Były przecież babcie, które mogły pielęgnować groby bez problemu. Na myśl że nikt się nimi nie interesował łzy same napłynęły jej do oczu. Uklękła i powiedziała ,,Mamo proszę! Zabierz mnie z tego świata! Zabierz mnie do siebie!" Nagle wyczuła czyjąś obecność. Szybko się podniosła. I wtedy ją zobaczyła. Piękną kobietę całą w bieli. Była tak biała że aż oślepiała. Podeszła do Alicji i otarła jej łzy. Potem położyła jej rękę na ramieniu i przytuliła. Wtedy obie zniknęły. Chodzą przypuszczenia że to matka dziewczyny wysłuchała jej prośby i ja zabrała. Nikt nie ma jednak pewności. Podobno widział to stróż cmentarny, ale nie widział ducha leż samą Alicję. Po tym zajściu zwariował i zamknęli go w psychiatryku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz