Maja nie wiedziała o co chodzi. Nie rozumiała dlaczego. Zawsze miała to samo uczucie. Uczucie bólu, tęsknoty, smutku i radości. Wszystkie te uczucia mieszały się w niej w pochmurne dni. Nie mogła wtedy wysiedzieć w domu. Musiała wychodzić. Pewnego dnia gdy była właśnie taka pogoda ubrała swój czarny płaszczyk i wyszła z domu. Szła gdzie ją nogi poniosły. Wiedziała, że zaraz nadejdzie fala mieszanki uczuć. Jednak nie przejmowała się tym. To było nieuniknione. Nagle rozbolały ją nogi więc usiadła na ławce. Przed nią stał stary budynek. Był opuszczony. Ten widok tylko wzmocnił ból w jej sercu więc zamknęła oczy. Poczuła chłodny, delikatny wiatr na swojej twarzy. Nie mogła wytrzymać i otworzyła oczy. Jej wzrok powędrował po oknach budynku. Zatrzymała się na chwilę na pierwszym oknie po lewej stronie na pierwszym piętrze. Zobaczyła tam małego chłopca. Zamrugała i już go nie było. Pomyślała, że może schował się. Wstała i weszła do środka. Drzwi niemal same się otworzyły. Ruszyła w kierunku, w którym jak sądziła będzie pokój z oknem, w którym widziała chłopca. Jednak już w połowie drogi się zatrzymała. Usłyszała płacz dochodzący z góry. Ruszyła biegiem z powrotem bo na początku korytarza były schody. Wbiegła po nich na górę. Ruszyła w kierunku płaczu. Dobiegła do zamkniętych drzwi. Próbowała je otworzyć, ale się nie dało. Znów usłyszała płacz. Była pewna, że dochodzi zza tych drzwi. Ostrożnie zapukała. Drzwi uchyliły się lekko i wpuściły ją do środka. Weszła i zobaczyła tego samego chłopca. Siedział skulony na łóżku i płakał. Podeszła do niego i usiadła. Wtedy na nią popatrzył.
- Co się stało? Dlaczego płaczesz? - zapytała dziewczynka.
- Smutno mi. Nie mam nikogo do zabawy. Wszyscy moi przyjaciele odeszli. - Odpowiedział chłopiec.
- Jeśli chcesz to ja mogę się z tobą pobawić. Jestem Maja. - Powiedziała i podała mu rękę.
- Niech będzie. Ja jestem Maciek. - Uścisnął jej rękę i wstali. Poszli do ogrodu na tyłach domu. Maciek nie wyglądał na więcej niż 10 lat. To oznaczało, że jest w wieku Mai. Usiedli przy stoliku i zaczęli grać w szachy. Potem pograli w karty i w piłkę. Zaczęło się zmierzchać.
- Chyba muszę już iść. - Powiedziała niechętnie dziewczynka.
- Dlaczego? - Zapytał chłopiec. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać.
- Już jest ciemno. Rodzice będą się martwić. Ale spokojnie. Jutro przyjdę. - Powiedziała i uśmiechnęła się.
- Okej. Tylko nie zapomnij o mnie. Nie chcę stracić kolejnego przyjaciela. - Odpowiedział już trochę uspokojony Maciek. Maja pożegnała się z nim i poszła do domu. Szybko zasnęła. Nie spała jednak spokojnie. Śnił jej się dom dziecka. Mnóstwo dzieci uciekających w popłochu przed pożarem. Jedne drzwi były zamknięte na klucz. Nikt w panice tego nie zauważył. Wszyscy uciekli i tylko jeden chłopiec spokojnie sobie spał. Snem, z którego miał się nigdy nie obudzić. Maja obudziła się cała wstrząśnięta. Nie mogła przestać o tym myśleć. Jednak szybko wstała, zjadła śniadanie i poszła na spotkanie z Maćkiem. Gdy doszła do ławki budynku nie było. Były tam tylko ruiny. Zdziwiła się i przeszła 2 razy w tą i z powrotem z myślą, że jednak pomyliła drogę. Nagle zauważyła małą tabliczkę przyczepioną do pozostałości kamieni. Pisało na niej : TU SPOCZYWA MACIEK. JEDYNA OFIARA POŻARU. Maja przeraziła się i pobiegła do domu. Wszystko opowiedziała mamie. Nie uwierzyła jej za bardzo w tą historię z chłopcem, ale opowiedziała jej o tamtym miejscu. Powiedziała, że był tam sierociniec i jak wybuchł tam pożar. Żałobę miało wtedy cały kraj. Powiedziała też, że jak chce więcej informacji to niech pójdzie z tym do taty. Dziewczynka poszła i wszystko opowiedziała. I historię z Maćkiem i swój sen i o dzisiejszej wędrówce. Spodziewała się wyśmiania tak jak zrobiła to jej mama. Jej ojciec jednak popatrzył na nią poważnie i po policzku pociekły mu łzy. Gdy dziewczynka zapytała się go dlaczego płacze opowiedział jej jak to mieszkał w tym budynku i jak przyjaźnił się z małym czarnowłosym chłopcem. Powiedział jak wybuchł pożar a gdy się zorientował, że Maciek jest w środku było już za późno. Opowiedział, że wczoraj minęła 25 rocznica jego śmierci i że Maja prawdopodobnie widziała ducha. Zapamiętała to na zawsze. Minął rok i dziewczynka chcąc sprawdzić czy sierociniec znów tam stoi pobiegła w tamtą ulicę. Ujrzała w oknie Maćka. Na jej widok wybiegł z domu i uściskał ją na powitanie.
- Wróciłaś! Jednak przyszłaś. Już myślałem, że mnie zostawiłaś - Wykrzyknął chłopiec i ją puścił. Dziewczynka choć trochę przerażona wizytą ducha uśmiechnęła się. Nie wytrzymała i zaczęła się z nim bawić. Od tamtej pory co rok przychodziła i bawiła się z Maćkiem. Pewnego dnia umarła. Była wtedy w ogrodzie grając w szachy. Ocknęła się po godzinie w ciele małej Mai. Została w sierocińcu już na zawsze bawiąc się z Maćkiem. Byli już szczęśliwi i nigdy nie płakali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz